Jeszcze tydzień wcześniej w szkole panował twórczy chaos. Ktoś malował kartonowego karpia. Ktoś kłócił się o to, czy dziobak naprawdę jest „cudem ewolucji”. Ktoś po raz dziesiąty ćwiczył swoją kwestię przed lustrem.
A ktoś cicho montował dźwięki na komputerze, bo wolał zostać w cieniu. I to było w porządku.
A potem przyszedł ten wieczór
Światła zgasły. Kurtyna poszła w górę. I nagle te wszystkie tygodnie prób, pomysłów, wątpliwości, przeróbek scenariusza – wszystko zamieniło się w coś prawdziwego.
W historię o karpiach, które nie chcą skończyć na talerzu. O świętach, w których zgubiliśmy gdzieś sens. O byciu razem – po prostu.
Więcej niż przedstawienie
Patrzyliśmy na nasze dzieci i widzieliśmy coś więcej niż spektakl.
Widzieliśmy te, które odkryły w sobie aktorów – odwagę wejścia na scenę, mówienia głośno, bycia w centrum uwagi.
I te, które odkryły, że wolą być za kulisami – i że to jest równie ważne. Że ktoś musi zadbać o scenografię, dźwięk, rekwizyty. Że każda rola ma znaczenie.
Widzieliśmy współpracę. Kompromisy. Dumę z czegoś, co stworzyło się wspólnie.
Wieczór pełen ciepła
Po przedstawieniu jedliśmy pierogi i barszcz od Moni i Michaliny. Dzieci wręczały rodzicom prezenty robione własnymi rękami. Siedzieliśmy razem – dzieci, rodzice, kadra – i czuliśmy, że to jest dokładnie tak, jak powinno być.
Było ciepło. Było swojsko. Było prawdziwie.
Takie chwile zostają
W codziennym biegu łatwo zapomnieć, o co w tym wszystkim chodzi. Szkoła, plany, obowiązki. A potem przychodzi taki wieczór i nagle wszystko staje się jasne.
Chodzi o bycie razem. O tworzenie czegoś wspólnie. O patrzenie, jak dzieci rosną – nie tylko w wiedzę, ale w odwagę, empatię, współpracę.
Takie chwile zostają w nas na długo.
Dziękujemy
Dziękujemy Pauli za prowadzenie. Julii za scenografię. Wszystkim rodzicom za obecność i pyszne jedzenie.
A przede wszystkim – dzieciom. Za odwagę, za pomysły, za to, że nam przypomniały, o co w tym wszystkim chodzi.
Wesołych Świąt od społeczności CoLibre! 🎄








