Są takie momenty, kiedy wszystko się zmienia. Plany biorą nieoczekiwany obrót, poczucie bezpieczeństwa się chwieje, a przed nami stoi więcej pytań niż odpowiedzi.
Tak wyglądał dla nas ten rok. Zmiana nazwy, zmiana miejsca, nowe wyzwania. Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Było trudno – nie ma co ukrywać.
Kiedy chwiejesz się, ale nie upadasz
Spotkania rodziców w tym czasie były inne niż zwykle. Bardziej szczere. Bardziej emocjonalne. Pełne obaw, ale też pełne czegoś, czego nie spodziewałam się w takiej sile – wzajemnego wsparcia.
Bo okazało się, że kiedy grunt się trzęsie, można albo się rozpaść, albo złapać się za ręce.
My złapaliśmy się za ręce.
All hands on deck
Tym hasłem zakończyliśmy ostatnie spotkanie rodziców w tamtym roku. Wszystkie ręce na pokład. Wszyscy razem. Nikt nie zostaje sam.
Mimo tego, co było trudne. Mimo nieplanowanych zmian. Mimo zachwianego poczucia bezpieczeństwa.
Byliśmy razem. I mam wrażenie, że silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej.
Fundament na przyszłość
To, co przeżyliśmy, nie osłabiło naszej społeczności. Wręcz przeciwnie – zbudowało coś trwałego. Fundament, na którym możemy budować dalej. Stabilny, oparty na zaufaniu i prawdziwym zaangażowaniu.
Pamiętam wzruszenie, które mnie wtedy ogarnęło. Wdzięczność rodziców, ich gotowość do działania, wiara w to, co tworzymy wspólnie.
Czuję, że najlepsze dopiero przed nami.
Dziękuję
Dziękuję Wam, Rodzice – za to, że byliście i jesteście. Za zaangażowanie, za wyrażoną wdzięczność, za trzymanie się razem, gdy było naprawdę trudno.
Dziękuję też wszystkim, którzy wspierali nas w tym procesie – za mieszczenie w sobie tego, co trudne, za trzymanie przestrzeni, za refleksję i obecność.
Razem tworzymy coś wyjątkowego.
I lecimy dalej.
