Kiedy świat przychodzi do szkoły
Są takie momenty w życiu szkoły, które trudno zaplanować. Można je tylko zaprosić. I tak właśnie stało się z wizytą Ramseya i Precious — studentów Social Work na WSIiZ w Rzeszowie, którzy od kilku tygodni odbywają u nas praktyki.
Ramsey i Precious pochodzą z Zimbabwe. Bywają w CoLibre kilka razy w tygodniu i w tym czasie dzieje się coś, czego żaden podręcznik nie jest w stanie zastąpić.
Angielski, który ma sens
Kiedy przy tablicy staje ktoś, dla kogo angielski jest naturalnym językiem komunikacji, a nie tematem lekcji — zmienia się wszystko. Nasze dzieci rozmawiają, pytają, próbują, śmieją się z własnych błędów i próbują jeszcze raz. Nie mówią po angielsku, bo takie jest zadanie domowe. Mówią, bo chcą się dogadać. Bo chcą zrozumieć, co Ramsey pisze na tablicy przy „Present Continuous”. Bo chcą zagrać w szachy lub rysować z Precious. To jest naturalne zanurzenie w języku — i to jest najlepsza lekcja, jaką możemy im dać.
Inne niebo, inny kontynent, inna historia
Ale to dużo więcej niż nauka języka.
Dla wielu naszych dzieci to pierwszy tak bliski kontakt z osobami o innym kolorze skóry, z innego kontynentu, z zupełnie innym bagażem doświadczeń. I wiecie co? Dzieci są w tym wspaniałe. Pytają wprost, bez skrępowania, z autentyczną ciekawością. Chcą wiedzieć, jak wygląda szkoła w Zimbabwe. Co się je na co dzień. Czy pada śnieg. Jak to jest, że ktoś nigdy nie widział zimy.
I właśnie tego doświadczenia nie da się „przerobić” na lekcji geografii. Ono się po prostu dzieje — w kuchni, na korytarzu, przy tablicy, na sankach.
Sadza, która nie jest tym, co myślicie
Ostatnio odwiedziła nas też Jubi — koleżanka Ramseya i Precious — i poprowadziła dla nas warsztat kulinarny. Razem z dziećmi przygotowaliśmy sadzę — tradycyjne danie z Zimbabwe, które z naszą sadzą kominową ma wspólną jedynie nazwę. Było krojenie warzyw, mieszanie, próbowanie — i rozmowy o tym, co jemy w Polsce, a co na drugim końcu świata. Edukacja międzykulturowa w najczystszej, najbardziej smakowitej formie.
Śnieg, sanki i radość, jakiej nie znacie
Jest jeszcze jedna scena, która zostanie z nami na długo. Ramsey — dorosły facet z Zimbabwe, który nigdy wcześniej nie widział śniegu — siada na sankach i zjeżdża po raz pierwszy, później po raz drugi i kolejny. Na twarzy ma uśmiech, jakiego nie da się udawać. A nasze dzieci, dla których zima jest czymś oczywistym, nagle widzą ją jego oczami — jako coś magicznego, wyjątkowego, zupełnie nowego.
Takie chwile uczą więcej niż tysiąc lekcji o tolerancji i różnorodności.
Co dalej?
Ramsey i Precious zostają z nami jeszcze tylko chwilkę, a niedługo nasz zespół praktykantów się powiększy — dołączy do nas Wongai. Już nie możemy się doczekać.
Bo w CoLibre nie uczymy o świecie z dystansu. Zapraszamy go do środka. I patrzymy, jak dzieci — z naturalną ciekawością i otwartością — budują mosty, których żaden program nauczania nie zaprojektuje.






